Wykaz Leków Refundowanych JWC nr I/2007 jest oparty na rozporządzeniach z 9 i 15 lutego 2007 r., zawierających zaktualizowane wykazy leków, a także ceny urzędowe i limity. Zamieszczamy omówienie obowiązujących od 1 marca 2007 r. zmian (plik PDF do pobrania) oraz uwagi dotyczące systemu refundacji leków.
W tych ostatnich regulacjach usunięto z refundacji 36 preparatów, nadal jednak wymienionych jest wiele leków dawno wycofanych z rynku i takich, których produkcji już zaniechano; przykładem jest Syntaris aerozol do nosa i Hydrocortisonum hemisuccinatum w iniekcjach. Dodano do urzędowych wykazów 350 nowych preparatów, ponad dwieście z nich umieszczaliśmy już w poprzednich wydaniach tej książki jako refundowane odpowiedniki. 42 dodane preparaty zawierają nowe w refundacji substancje terapeutyczne (dodano 11 nowych cząsteczek), z których najważniejsze to leki kardiologiczne – klopidogrel i karwedilol.
Zmiany cen urzędowych i limitów to ogólnie rzecz biorąc obniżka cen (239 produktów, średnio o 9,08 zł) i jeszcze znaczniejsze obniżenie limitów refundacji (635 produktów, średnio o 7,83 zł). W efekcie wzrósł udział pacjentów w opłacie za leki refundowane, a zmniejszył się udział NFZ: opłata pacjenta za lek wzrosła w 508 przypadkach (średnio o 5,18 zł), a zmalała w 172 przypadkach (średnio o 5,82 zł).
Ministerstwo Zdrowia aktualizuje wykazy leków refundowanych zbyt rzadko – poprzednie pełne rozporządzenia były w grudniu 2004 r., a od tego czasu tylko trzykrotnie wprowadzono do nich niewielkie uzupełnienia – tracą na tym pacjenci, ale również NFZ. Pacjenci mają utrudniony dostęp do leków i płacą więcej za leki, których ceny urzędowe nie zostały przez MZ na czas obniżone. Poza tym pacjenci są też podatnikami, więc dodatkowo, jak wszyscy mają swój udział w stratach ponoszonych przez NFZ. Ponieważ producenci w czasie ostatnich lat obniżają ceny swoich leków, a marża hurtowa jest dowolna, to przy długo niezmienianej przez MZ urzędowej maksymalnej cenie detalicznej, powstaje pole do gry rynkowej, której wynik jest taki, że mimo obniżki cen producenta, pacjent płaci ile płacił, a pośrednicy cieszą się dodatkowym zyskiem. Ponadto wprowadzanie przez MZ na wykazy tańszych leków generycznych z tak dużym opóźnieniem jest na rękę producentom będącym już na tych wykazach, bo mogą utrzymywać dotychczasową wysoką cenę i większy obrót. Może te opóźnienia to tylko zwykła urzędnicza nieudolność, ale jako że przedstawione wyżej korzyści są dla zainteresowanych ewidentne, więc może też być, że w ostatnich latach hamowanie było celowe, a nicnierobienie opłacalne. Tak, czy inaczej – periculum in mora!
Od 10 października 2006 zmianie uległy regulacje dotyczące maksymalnej zlecanej na recepcie ilości leku zawierającego substancję odurzającą lub psychotropową (grupy I-N lub II-P); obecnie ilość ta nie może przekraczać zapotrzebowania pacjenta na miesięczne stosowanie zgodne z podanym na recepcie sposobem dawkowania. Przekroczenie dawek maksymalnych wymaga dodatkowej adnotacji na recepcie.
Nadal istnieją dysproporcje odpłatności za analogiczne leki, na przykład nowowprowadzone preparaty nimesulidu po 100 mg mają różne limity, sekwencyjne formy leków stosowanych w hormonalnej terapii zastępczej mają również nierówne limity, a ponadto są refundowane raz z 30%, a raz z 50% odpłatnością: Cyclo-Menorette (30%), Cyclo-Progynova (50%), Divina (30%), Klimonorm (30%), Trisequens (50%); podobnie doustne preparaty potasu (Kalimat prolongatum, Kalipoz prolongatum, Kalium syrop, Kalium effervescens, Kalium gluconicum syrop) mają różną odpłatność (ryczałt lub 50%), a powinny mieć taką samą.
Nadal też wiele leków refundowanych w ministerialnych wykazach z odpłatnością ryczałtową jest refundowanych tylko fikcyjnie, bowiem pacjent zgodnie z obowiązującymi zasadami płaci za nie kwotę równą cenie urzędowej – są więc de facto pełnopłatne. Niezrozumiałe jest też, że za opakowanie 6 czopków Torecanu chory na nowotwór złośliwy musi zapłacić 3,20 zł, podczas kiedy każdy inny pacjent płaci 2,62 zł – w ten sposób chory na tak zwaną „urzędową chorobę przewlekłą” jest dodatkowo krzywdzony przez urzędników.
Niczym nieuzasadnione jest stanowisko NFZ, że lek niezamieszczony w urzędowych wykazach, a refundowany jako dokładny odpowiednik (Art.38 ust.5 ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej) musi być w opakowaniu tej samej wielkości, co jego odpowiednik z wykazów – takiego warunku w ustawie nie ma, a limit i cenę można obliczyć dla każdej ilości leku. Są to zadania arytmetyczne na poziomie podstawówki (ile kosztują 3 jaja, jeżeli 6 jaj kosztuje 8 złotych) i z pewnością każdy aptekarz takie zadanie rozwiąże, tym bardziej, że robi to często w majestacie prawa wydając na przykład część opakowania antybiotyku, więc dlaczego NFZ szuka pretekstu by uniknąć tego liczenia, może nie umie? Pogląd NFZ, że 30 tabletek danego leku jest tym lekiem, a 20 tabletek tego samego jest całkiem innym lekiem jest absurdalny, a przede wszystkim NFZ nie jest uprawniony do stanowienia prawa i kreowania polityki lekowej, tym bardziej takiej, która ogranicza dostęp pacjentów do tańszych leków.
Ze względu na złożoność stanu formalnoprawnego i niską jakość regulacji prawnych, często powstaje pole do różnych interpretacji przepisów – w przypadku wątpliwości radzimy czytelnikom sięgać do treści cytowanych w naszej książce aktów prawnych.
lek. med. Janusz Czarnecki – redaktor naczelny
|